Inbound Marketing zastąpi tradycyjne pozycjonowanie?

inbound

Inbound Marketing to nowy sposób pozycjonowania stawiający na superbezpieczne i długofalowe efekty. W przeciwieństwie do tradycyjnie zdobywanych linków, w inbound marketingu zdobywamy je na całe lata. W takiej sytuacji koszt 100-200 złotych za jeden pozyskany odnośnik jest naprawdę opłacalny, co możemy łatwo policzyć.

Inbound Marketing polega na opublikowaniu w znanych serwisach treści kierujących do konkretnych podstron w witrynie klienta, a następnie uzupełnienie profilu linków odnośnikami z prywatnego zaplecza firmy istniejącego od kilku lat oraz z serwisów społecznościowych.

Inbound marketing na tle innych strategii

Otrzymujemy więc kilkadziesiąt linków w artykułach pochodzących z prawdziwych serwisów z dużym ruchem takich jak serwisy dziennikarstw obywatelskiego, Wikipedia (ta prawdziwa, nie klony), średniej wielkości serwisy newsowe i inne zaufane domeny. Następnie zarówno pozycjonowana strona, jak i te artykuły są linkowane z mediów społecznościowych.
Dzięki tej strategii pinbound marketingu klient otrzymuje odnośniki, które zostaną w sieci na stałe, nawet po zakończeniu współpracy, i nie trzeba ich co miesiąc opłacać. Pozyskane w ten sposób bardzo wartościowe odnośniki byłyby dodatkowo pozycjonowane, aby zwiększyć siłę ich oddziaływania na witrynę klienta.

Jak to ma się do typowych działań pozycjonerskich?

W typowych działaniach takich jak wykorzystywanie SWL-i czy kupno linków na stronach webmasterów  za raz pozyskany odnośnik trzeba płacić co miesiąc, a kiedy przestaniemy płacić fimie SEO, odnośnik znika. Podobnie przy pozycjonowaniu za pomocą linków słabej jakości pochodzących z katalogów i precli: testy pokazują, że po dwóch latach nawet 98% takich odnośników przestaje istnieć wraz ze stronami na których były umieszczone.
Inaczej jest w przypadku linków z dużych serwisów przy inbound marketingu. Jako że te witryny mają realny ruch pochodzący od żywych użytkowników, liczba wejść na stronę klienta będzie rosła zarówno z Google, jak i z tych serwisów, co odróżnia takie odnośniki od typowych linków ze stron nastawionych na roboty wyszukiwarek.
Pixelmator-1

 

Co dalej? Wszystkie opublikowane artykuły są linkowane z mediów społecznościowych dostępnych w Fabryce Wpisów:

  • Blogspot,
  • Tumblr,
  • Twitter,
  • Google+,
  • Facebook,
  • Pinterest i innych.

Chodzi  o zdobycie odnośników do tych artykułów, żeby nabierały mocy. Serwisy społecznościowe są bezpiecznym wariantem, bo Google może sobie łatwo wychwycić strony udostępniające linki pod SWL-e (i robi to) i karać takie strony, ale nie jest w stanie ukarać Facebooka albo Twittera, bo ciężko z tych milionów kont wstawiających jakieś linki wybrać linki wstawione w celach pozycjonowania.

Strategia #1: inbound marketing

Inbound marketing może wydawać się drogą usługą, ale w rzeczywistości jest bardzo korzystne. Policzmy:

Koszt publikacji 20 artykułów w mocnych serwisach to 3000 złotych, a ich podlinkowania z Fabryki Wpisów to dodatkowe 400 złotych. Przy rozłożeniu procesu na 3 miesiące, mamy więc prawie 1200 złotych miesięcznie i jest to… koniec kosztów, a artykuły i linki wzmacniające zostają w sieci na stałe. Załóżmy, że będą to tylko trzy lata, a po tym czasie TVN24, Facebook czy Wikipedia padną.

Strategia #2: Prolink + SWL

Ten sam budżet moglibyśmy wykorzystać na opłacenie linków w Prolinku i podlinkowanie z SWL-i. Załóżmy, że odpowiednikiem artykułów w dużych serwisach miałyby być kupione w Prolinku linki w treści. Miesięcznie wychodzi 100 złotych na 20 link, czyli 5 złotych na link. Za tę cenę możemy liczyć najwyżej na link w artykule na jakimś podrzędnym blogu z PR2. 400 złotych przy dzisiejszych stawkach pozwoliłoby natomiast na kupno 15.000 punktów na 3 lata. Trochę mało jak na 20 artykułów, a i ryzyko większe.

Strategia #3: precle i katalogi

Alternatywnie moglibyśmy kupić za to wpisy w preclach i katalogach oraz podlinkować je XRumerem. Przy takim scenariuszu musimy inaczej podzielić budżet, bo 400 złotych nie wystarczy na podlinkowanie. Jest jeszcze jeden problem: grupy precli i katalogów są regularnie banowane, a właściciele nie przedłużają domen, więc całą operację musimy wykonać trzykrotnie. W każdym roku mamy więc do kupienia po 500 wpisów w preclach i katalogach (750 złotych, po 1,5 PLN za wpis) oraz podlinkowanie tych wpisów (500 linków z profili na każdy wpis plus indeksowanie). Tę operację musimy powtórzyć co najmniej trzykrotnie i cały czas trzymać rękę na pulsie, żeby wychwycić moment, w którym kolejna aktualizacja algorytm, co też kosztuje.

Kiedy inbound marketing się opłaca?

Zacznę od wad. Największą wadą inbound marketingu jest to, że musimy wyłożyć pieniądze z góry, a nie płacić co miesiąc drobną kwotę. Jednocześnie w ten sposób lepiej widać ile naprawdę kosztuje link. Drugą wadą jest mała popularność takiego rozwiązania (Fabryka Wpisów jest jedną z dosłownie kilku firm oferujących inbound-marketing), czyli działając zgodnie z tą strategię, robimy prawdopodobnie co innego niż nasza konkurencja. Do wad zaliczyć trzeba też to, że inbound marketing to nowość.

Zalet jest jednak więcej:

  1. jest mniejsze ryzyko ukarania strony filtrem lub banem, bo pozyskujemy same linki dobrej jakości
  2. docelowo cena wychodzi niższa niż przy innych strategiach
  3. wiadomo, że domeny z których mamy linki zostaną przedłużone, co wcale nie jest oczywiste przy tańszych rozwiązaniach
  4. możemy liczyć na wejścia zainteresowanych klientów z prawdziwych stron – przy typowych zapleczach ewentualne wejścia będą pochodziły jedynie od botów
  5. jednorazowe pozyskanie dobrych linków jest bezpieczniejsze od ciągłych zmian w profilu linków
  6. inbound marketing jest odporny na algorytmy Panda, Pingwin, Koliber i Gołąb

Naprawdę warto zainteresować się tą strategią, gdyż wydaje się ona mieć przed sobą przyszłość.